Trzydzieści lat czyli Życie szulera






(Ludwika wchodzi ze świecą w ręku, dnieć zaczyna)
LUDWIKA.
Pani! Pan Rodolf przybiegł, chce z Panią mówić !
AMELIA.
(biegnąc naprzeciw niemu)
Ah Bóg mi zsyła tę pomoc!
RODOLF.
Pani, szukam twoiego rnęża, widziano go iak
tu wchodził; żołnierze dom otaczaią...
(w czasie gdy to mówi, Warner wychodzi w kradkiem z pudła, i bieży za Oskarem)
AMELIA.
(do Rodolfa)
Ah nie opuszczay mnie, ratuy mnie, ratuy!
błąd okropny uwodzi moiego męża; wnet krew tu popłynie...
RODOLF.
Boże!... co mówisz!...
WARNER.
(przyprowadza Oskara trzymaiącego w ręku pistolety i wskazując mu Rodolfa)
Oto zwodziciel twey żony!
AMELIA.
Ah!...
OSKAR.
Nędzniku! zginiesz!...
AMELIA I LUDWIKA.
Wstrzymay się! na Boga!
(Amelia zabiega mchowi drogę, Ludwika wpycha Rodolja do gabinetu)
OSKAR.
Precz, z tąd nędzna! niech wściekłość moię nasycę!
(odpycha Amelia, wbiega za Riodolfem i strzela — Ludwika wydaie krzyk przeraźliwy, trzymaiąc się ściany, Amelia pada bez zmysłów.
W tey samey chwili słychać zewsząd, hałas, Dermon wpada skrytemi schodami, Walenty zanim. Oskar wraca z gabinetu)
DERMON.
(do Oskara)
Nieszczęśliwy!
uciekay bez żadney zwłoki, konie czekają...
WSZYSCY.
(wyiąwszy Amelią)
Uciekay!
(słychać stąpanie, szczęk broni i krzyki)
OSKAR.
Tak uciekam, (chwyta za rękę Dermona i wskazuie mu gabinet) lecz pomszczony, (wraca do Amelii) Ty, zdrayczyno, podzielisz los ze mną.
(porywa Amelią, unosi ią i ucieka skrytemi schodami)
(Dermon wraca z gabinetu, z oznaką naywyższey zgrozy, Walenty biegnie ku drzwiom, któremi wyszedł Oskar z Amelią.
Ludwika chce tam biedz takie, lecz Walenty drzwi zatrzasnął. Ludwika klęka na progu.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 Nastepna>>





Polecamy inne nasze strony: